poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 1

-Córcia gdzie jesteś? Bagaże już spakowane, chcielibyśmy już ruszyć.-powiedziała moja mama
-Idę... Daj mi trzy minuty!-
-Czekam w samochodzie!!-odkrzyknęła
Dlaczego muszę opuszczać to wspaniałe miejsce? Dlaczego muszę opuścić moich znajomych i szkołę? Już przyzwyczaiłam się do mieszkania w Nowym Yorku, przyzwyczaiłam się do korków ulicznych i zatłoczonych miejsc. Mam 17 lat i powinnam sama decydować gdzie chce zostać. Przeprowadzamy się Do Wielkiej Brytanii, do nowego męża mojej matki, do Will'a. Mój ojciec zginął w wypadku samochodowym w Europie, gdzieś w górach Niderlandzkich jak miałam może 5 lub 6 lat. Lubił sobie dobrze wypić a potem wyładowywać złość na naszej rodzinie. Mam też starszego brata o imieniu Nathan, ale zniknął parę lat temu i nie kontaktuje się z nami od tamtej pory.
Idąc już do wyjścia popłakałam się, nigdy nie zapomnę tych wspaniałych chwil spędzonych razem z moimi przyjaciółmi z Chrisem i Debrą. 
-Charlotte Brown!!! Jeśli nie wsiądziesz w tym momencie do taksówki to zawlokę cię do niej siłą!- krzyknęła pełna złości moja mama.
-Już jestem na dole, buty ubieram!
Wychodząc zobaczyłam moich przyjaciół. Bez zastanowienia wpadłam im w ramiona i się rozpłakałam.
-Nigdy Was nie zapomnę!
-My Ciebie też Lotte.-powiedział Chris
-Pamiętaj, że możemy gadać przez skype o każdej porze dnia i nocy.-powiedziała Debra przez łzy
-Wiem kochani. Ja będę dzwonić i pisać, kiedy tylko będę mogła.
-Będziemy tęsknić. Idź bo się na samolot spóźnisz.-ponaglał mnie Chris z trudem powstrzymując się od płaczu.
-Wiem. Kocham Was! pa.-odpowiedziałam idąc do samochodu
-Paa-odpowiedzieli chórem machając przez cały czas póki nie straciłam ich z oczu, wjeżdżając w jedną z uliczek. 
Całe szczęście miałam blisko do lotniska. Gdy starłam łzy z policzków, mama pogłaskała mnie po plecach. Nie zważając na jej słowa włożyłam słuchawki do uszu i puściłam moje ulubione piosenki. w przeciągu może piętnastu lub dwudziestu minut dotarliśmy na lotnisko. Odbyłyśmy krótką odprawę i wsiadłyśmy na pokład wielkiego samolotu.
-Lotte zapomniałam Ci o czymś powiedzieć odnośnie Williego...-zaczęła mama
-Co takiego?! 
-On ma syna...
-Co?! Kiedy zamierzałaś mnie o tym poinformować?!-spytałam wściekła
-Ciszej, jesteśmy w samolocie.
- I co z tego?! Fajnie że...
-Oj córcia no proszę cię. Jego syn ma na imię Soren i jest o ponad rok starszy od ciebie.
-Przynajmniej tyle że starszy a nie młodszy... Mieszka z Willem?
-Tak ale za parę tygodni wyjeżdża na studia.
-Ahaa super po prostu.
Dobrze że były wakacje. Człowiek myśli, że przez ten czas się odstresuje, a tu przeprowadzka do innego kraju, nowy brat, ojczym, czeka mnie jeszcze poznanie nowych ludzi, miasta, kraju oraz tutejszej kultury... Ughh aż nie chce się żyć. 
Lot trał dobre trzy lub cztery godzinki. Dokładnie nie wiem, bo przysnęłam. Po wyjściu z samolotu i odebraniu swoich bagaży, razem z mamą zaczęłyśmy poszukiwać Will'a.


Hej ludzie macie pierwszy rozdział. Mam nadzieje , że się podobał, ale i tak co rozdział to ciekawsze wydarzenia, ciekawsi ludzie do poznania Ahh... trzeba to przeczytać :D
przepraszam że ten rozdział jest taki króciutki  :( następne będą dłuższe :D

3 komentarze:

  1. Świetny :) czekam na dalsze części ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. 53 yr old Project Manager Annadiane Tomeo, hailing from Sheet Harbour enjoys watching movies like Colossal Youth (Juventude Em Marcha) and Shopping. Took a trip to Rock Art of the Mediterranean Basin on the Iberian Peninsula and drives a Safari. sprobuj tego

    OdpowiedzUsuń